{"id":91,"date":"2010-11-04T11:07:27","date_gmt":"2010-11-04T11:07:27","guid":{"rendered":"http:\/\/findsurebet.com\/annagreziak\/?page_id=91"},"modified":"2010-11-04T12:07:13","modified_gmt":"2010-11-04T12:07:13","slug":"egzamin-z-solidarnosci","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/?page_id=91","title":{"rendered":"Egzamin z Solidarno\u015bci"},"content":{"rendered":"<h2>Anna Gr\u0119ziak<\/h2>\n<div class=\"indent\"><strong>1980 rok, lipiec<\/strong>. W \u015brodkach masowego przekazu lakoniczne informacje o niepokojach w \u015awidniku, w Lublinie, o przyspawaniu do szyn poci\u0105gu jad\u0105cego do Moskwy&#8230;<\/div>\n<div class=\"indent\">6 sierpnia wyruszam po raz pierwszy na piesz\u0105 pielgrzymk\u0119 do Cz\u0119stochowy.<\/div>\n<div class=\"indent\">15 sierpnia, prosto z Cz\u0119stochowy jad\u0119 do Zakopanego. Tam s\u0142ysz\u0119, \u017ce co\u015b si\u0119 dzieje na Wybrze\u017cu. Po tygodniu wracam do Warszawy.<\/div>\n<div class=\"indent\">Wiadomo\u015bci jest wi\u0119cej, chocia\u017c pochodz\u0105 przede wszystkim z Radia Wolna Europa.<\/div>\n<div class=\"indent\">W sercu nadzieja i \u2026strach: o nich, o nas wszystkich, o Polsk\u0119.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>30 i 31 sierpnia<\/strong> mam dy\u017cur w szpitalu. Jest do\u015b\u0107 spokojnie; ka\u017cd\u0105 woln\u0105 chwil\u0119 sp\u0119dzam przed telewizorem (nareszcie zacz\u0119li co\u015b relacjonowa\u0107).<\/div>\n<div class=\"indent\">Po po\u0142udniu w niedziel\u0119 wiadomo\u015b\u0107 o podpisaniu porozumie\u0144. Do oczu cisn\u0105 si\u0119 \u0142zy, ogromnie du\u017co \u0142ez \u2013 rado\u015bci, szcz\u0119\u015bcia, ulgi. Nie mog\u0119 ich opanowa\u0107, ale niech tam \u2013 za\u015bwita\u0142a przecie\u017c nadzieja na normaln\u0105 Polsk\u0119!<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>4 wrze\u015bnia<\/strong> powstaje 34-osobowy, z\u0142o\u017cony z lekarzy, piel\u0119gniarek, technik\u00f3w medycznych, pracownik\u00f3w obs\u0142ugi, komitet za\u0142o\u017cycielski Niezale\u017cnego Samorz\u0105dnego Zwi\u0105zku Zawodowego Pracownik\u00f3w Szpitala im. Prof. Witolda Or\u0142owskiego w Warszawie.<\/div>\n<div class=\"indent\">To pocz\u0105tek najpracowitszego, ale te\u017c najpi\u0119kniejszego okresu w moim \u017cyciu.<\/div>\n<div class=\"indent\">Szukamy informacji o sposobie tworzenia zwi\u0105zku. W punkcie na Bednarskiej zostajemy skierowani do \u201eeksperta od s\u0142u\u017cby zdrowia\u201d; ten wiezie nas po materia\u0142y do \u2026. CRZZ. Wpadamy w panik\u0119: co b\u0119dzie, jak zobaczy nas kto\u015b z punktu przy ul. Kopernika? Dalszy krok &#8211; porada prawna. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce dostali\u015bmy namiary na zaufanych prawnik\u00f3w. W poczekalni zespo\u0142u adwokackiego przy Mokotowskiej poznaj\u0119 koleg\u00f3w ze s\u0142u\u017cby zdrowia. Do p. mecenasa Andrzeja Grabi\u0144skiego wchodzimy razem: Wojtek Celi\u0144ski, Felek Woroszylski i ja. Na koniec wizyty nie\u015bmia\u0142o pytam o honorarium. Zostaj\u0119 zbesztana; tak zaczyna si\u0119 trwaj\u0105ca do dzi\u015b przyja\u017a\u0144.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>6 wrze\u015bnia<\/strong> Hanka Tymowska zaprasza kilka os\u00f3b ze s\u0142u\u017cby zdrowia do swojego mieszkania; to zal\u0105\u017cek regionalnej sekcji bran\u017cowej. Na spotkanie zabieram szczoteczk\u0119 do z\u0119b\u00f3w i bielizn\u0119 na zmian\u0119, tak na wszelki wypadek&#8230;<\/div>\n<div class=\"indent\">W szpitalu coraz wi\u0119ksze zainteresowanie tworz\u0105cym si\u0119 zwi\u0105zkiem. Nie wiemy jednak, co dalej. Wojtek Pypno dzwoni do Gda\u0144ska. Chcemy upewni\u0107 si\u0119, czy \u201eMazowsze\u201d tworzone przez ludzi z ZM \u201eUrsus\u201d jest tym samym Zwi\u0105zkiem co w Stoczni i Gda\u0144sku. Wojtek zostaje po\u0142\u0105czony z Lechem Wa\u0142\u0119s\u0105\u201d, ten zapewnia o prawomy\u015blno\u015bci Mazowsza i zaprasza przedstawicieli szpitala na Zjazd MKZ do Gda\u0144ska.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>17 wrze\u015bnia<\/strong>, wyposa\u017cone w list do samego Lecha Wa\u0142\u0119sy i polecenie oddania go adresatowi do r\u0105k w\u0142asnych jedziemy z Basi\u0105 Paprock\u0105 do Gda\u0144ska. Adresat jest przezi\u0119biony i bardzo zm\u0119czony, ale Bo\u017cenka Rybicka daje nam nadziej\u0119 na spotkanie. Czekamy. Po kilku godzinach jeste\u015bmy dopuszczone przed Jego oblicze. Oddajemy list. Zaraz potem zaczyna si\u0119 zebranie. Na w\u0142asne oczy widzimy ludzi, kt\u00f3rzy od kilku tygodni s\u0105 idolami ca\u0142ej Polski. M\u00f3wi\u0105 podniesionym g\u0142osem, czasem krzycz\u0105: \u201eJe\u015bli pozwolimy na rozdrobnienie Zwi\u0105zku, powybieraj\u0105 nas, jak ryby z saka\u201d. To Antoni Tokarczuk. W ko\u0144cu zapada decyzja, \u017ce b\u0119dzie jeden zwi\u0105zek. Karol Modzelewski proponuje nazw\u0119: Solidarno\u015b\u0107.<\/div>\n<div class=\"indent\">W Warszawie liczba cz\u0142onk\u00f3w NSZZ ro\u015bnie z dnia na dzie\u0144. Nie potrafi\u0119 wymieni\u0107 wszystkich plac\u00f3wek s\u0142u\u017cby zdrowia w mie\u015bcie i okolicy, w kt\u00f3rych podczas zebra\u0144 za\u0142o\u017cycielskich pe\u0142ni\u0119 rol\u0119 &#8230; eksperta.<br \/>\nKoledzy ze \u201esfery produkcyjnej\u201d wywalczyli ju\u017c sierpniowe podwy\u017cki; \u201ebud\u017cet\u00f3wka\u201d nadal czeka. Zaczynamy si\u0119 niecierpliwi\u0107. Koledzy z MZK organizuj\u0105 w naszym imieniu protest: ca\u0142e \u015br\u00f3dmie\u015bcie Warszawy stoi przez kilka godzin. Zaczynamy docenia\u0107 znaczenie s\u0142owa Solidarno\u015b\u0107. To dobrze, zw\u0142aszcza, \u017ce sami zadbali\u015bmy o to, by w statucie zwi\u0105zku nie by\u0142o dla nas prawa do strajku. W ko\u0144cu zostajemy zaproszeni na rozmowy do Gda\u0144ska.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>7 listopada<\/strong>. W Sali Herbowej Urz\u0119du Wojew\u00f3dzkiego w Gda\u0144sku siadamy do rozm\u00f3w z delegacj\u0105, kt\u00f3rej przewodniczy Minister Zdrowia, Marian \u015aliwi\u0144ski. Rozmowy ko\u0144cz\u0105 si\u0119 ca\u0142kowitym fiaskiem. Sprawy bierze w swoje r\u0119ce, zreszt\u0105 nie po raz pierwszy, drobna, wygl\u0105daj\u0105ca jak nastolatka piel\u0119gniarka z przychodni stoczniowej, Alinka Pienkowska. Dziewczyna, kt\u00f3ra 16 sierpnia powstrzyma\u0142a robotnik\u00f3w Stoczni przed przedwczesnym zako\u0144czeniem strajku. Minister wyje\u017cd\u017ca, my zostajemy. Po dziesi\u0119ciu dniach okupowania Urz\u0119du do sto\u0142u obrad usi\u0105dzie ju\u017c nowy minister, Tadeusz Szelachowski. Tym razem porozumienie jest zawarte zaledwie kilka godzin przed zaplanowanym i og\u0142oszonym strajkiem generalnym (ech ta solidarno\u015b\u0107 &#8230;)<\/div>\n<div class=\"indent\">Dalej wszystko normalnie: szpital, pacjenci, dy\u017cury, ale te\u017c dzia\u0142ania w Regionie Mazowsze i w sekcji s\u0142u\u017cby zdrowia.<\/div>\n<div class=\"indent\">Ro\u015bnie plik nierozliczonych nigdy delegacji. Kt\u00f3rego\u015b dnia nie polec\u0119 jednak do Gda\u0144ska; komunikat przez megafon poinformuje mnie, \u017ce samolot jest przeci\u0105\u017cony. Polec\u0119 nast\u0119pnym, ale znacznie si\u0119 sp\u00f3\u017ani\u0119 na wa\u017cne zebranie \u201eKraj\u00f3wki\u201d. Od tej pory zaczynam si\u0119 gwa\u0142townie odchudza\u0107, ale do dzi\u015b rezultaty nie s\u0105 zadowalaj\u0105ce.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>Marzec 1981<\/strong>, pe\u0142na mobilizacja Zwi\u0105zku. Jest \u017cywno\u015b\u0107, leki, koce, \u015bpiwory. Jeste\u015bmy wszyscy razem: robotnicy, nauczyciele, piel\u0119gniarki, lekarze; razem przygotowani nawet na d\u0142ugotrwa\u0142e obl\u0119\u017cenie. Nie dochodzi jednak do konfrontacji, czy to dobrze? Na to pytanie odpowiedzi do dzi\u015b s\u0105 r\u00f3\u017cne.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>Kwiecie\u0144 1981<\/strong>. Wracamy z Alink\u0105 z Poznania, z posiedzenia Krajowej Sekcji S\u0142u\u017cby Zdrowia. Alina jedzie do Warszawy na uroczysto\u015b\u0107 po\u015bwi\u0119cenia sztandaru Solidarno\u015bci w Hucie Warszawa; ma by\u0107 jego matk\u0105 chrzestn\u0105. Wykorzystuje sytuacj\u0119, by przedstawi\u0107 mnie Ksi\u0119dzu Jerzemu Popie\u0142uszce, duszpasterzowi hutnik\u00f3w. Wcze\u015bniej by\u0142 duszpasterzem s\u0142u\u017cby zdrowia, wi\u0119c na pewno wska\u017ce mi ludzi, w\u0142a\u015bciwych do podj\u0119cia pracy w Banku Lek\u00f3w NSZZ \u201eSolidarno\u015b\u0107\u201d.<\/div>\n<div class=\"indent\">Pomys\u0142odawc\u0105 Banku by\u0142 Lech Wa\u0142\u0119sa. Chodzi\u0142o o stworzenie w kraju rezerwy lek\u00f3w, kt\u00f3re dotychczas sprowadzane by\u0142y w trybie tzw. importu docelowego &#8211; dla konkretnego, potrzebuj\u0105cego ich pacjenta. Paradoks takiego rozwi\u0105zania polega\u0142 na tym, \u017ce chory, dla kt\u00f3rego lek zamawiano zwykle by\u0142 w stanie bezpo\u015bredniego zagro\u017cenia \u017cycia, a sprowadzony dla\u0144 lek s\u0142u\u017cy\u0142 najcz\u0119\u015bciej dopiero kolejnemu choremu. List\u0119 lek\u00f3w, kt\u00f3re zakupione za pieni\u0105dze Polonii Ameryka\u0144skiej mia\u0142y na miejscu, w Polsce czeka\u0107 na zam\u00f3wienie ze strony szpitali, uzgadniali z Ministerstwem Zdrowia lekarze z Regionu Gda\u0144skiego Solidarno\u015bci, Wojtek Ku\u017amierkiewicz i Piotr Gmaj. Rola Spo\u0142ecznego Komitetu Banku Lek\u00f3w, kt\u00f3remu przewodniczy\u0142am polega\u0142a na uzyskaniu potwierdzenia od Komisji Zak\u0142adowej NSZZ \u201eS\u201d w szpitalu faktu przebywania danego chorego i niezw\u0142ocznym przes\u0142aniu tam leku. W praktyce, przynajmniej na pocz\u0105tku, by\u0142o jednak zupe\u0142nie inaczej. Nasi rodacy zza oceanu, s\u0142ysz\u0105c o braku lek\u00f3w w Polsce, rozpocz\u0119li zbi\u00f3rk\u0119 wszystkich mo\u017cliwych medykament\u00f3w. W efekcie, jako jedyna osoba upowa\u017cniona do odbioru przesy\u0142ek z lekami, dzieli\u0142am czas pomi\u0119dzy za\u0142atwianiem spraw w firmach spedycyjnych, a segregacj\u0105 lek\u00f3w w u\u017cyczonych przez Cefarm magazynach. Wspiera\u0142y mnie w tym, wci\u0105gni\u0119te do Spo\u0142ecznego Komitetu pracownice Cefarmu, szczeg\u00f3lnie przewodnicz\u0105ca tamtejszej Solidarno\u015bci, Pani Krysia Jastrz\u0119bska. Z up\u0142ywem czasu Bank zaczyna\u0142 funkcjonowa\u0107 zgodnie z za\u0142o\u017ceniami.<\/div>\n<div class=\"indent\">13 grudnia na lotnisku Ok\u0119cie czeka\u0142o na odebranie 6 ton lek\u00f3w &#8230;<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>13 maja 1981 roku<\/strong>. Oko\u0142o 18.00 spontanicznie zbieramy si\u0119 w siedzibie Zwi\u0105zku na Szpitalnej. Otacza mnie grupka poruszonych i przej\u0119tych ludzi; chc\u0105 z ust lekarza us\u0142ysze\u0107 s\u0142owo nadziei. Zbyszek Bujak dopytuje: czy postrza\u0142 w brzuch, w okolic\u0119 aorty i trzustki jest bardzo gro\u017any? Jakie to mo\u017ce mie\u0107 konsekwencje? Czy On prze\u017cyje? Odpowiadam tak, jak chc\u0105 us\u0142ysze\u0107, a czego z ca\u0142ego serca sama pragn\u0119. Nas\u0142uchujemy informacji z Rzymu. Niepok\u00f3j b\u0119dzie trwa\u0142 jeszcze wiele dni.<br \/>\nKiedy wreszcie Jan Pawe\u0142 II opuszcza szpital kierujemy podzi\u0119kowanie od naszej szpitalnej Solidarno\u015bci do koleg\u00f3w z Kliniki Gemelli. Dzi\u0119kujemy za uratowanie \u017cycia naszemu ukochanemu Ojcu. Po jakim\u015b czasie i my otrzymujemy podzi\u0119kowanie.<\/div>\n<div class=\"indent\">Zbli\u017caj\u0105 si\u0119 wybory w Regionie. Zostaj\u0119 Delegatem na Walne Zebranie. Tam zostaj\u0119 wybrana do Zarz\u0105du Regionu Mazowsze i na Delegata na Zjazd Krajowy. Jest ju\u017c po\u0142owa 1981 roku.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>Wrzesie\u0144 1981<\/strong>. I Krajowy Zjazd NSZZ \u201eSolidarno\u015b\u0107\u201d. Pierwsze do\u015bwiadczenie tak du\u017cej r\u00f3\u017cnorodno\u015bci, ale pomimo tego \u2013 wsp\u00f3lnoty. Nie zostaj\u0119 wybrana do Krajowej Komisji Koordynacyjnej, chocia\u017c (a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego) demonstracyjnie udzieli\u0142 mi poparcia Lech Wa\u0142\u0119sa (to za ten Bank Lek\u00f3w).<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>Pa\u017adziernik, listopad, grudzie\u0144<\/strong>. Praca, praca, praca. Nie odr\u00f3\u017cniam ju\u017c dat, ani dni tygodnia. Region, Sekcja, Bank i jeszcze dodatkowo &#8211; Rada Funduszu Zwi\u0105zku. W domu u Pa\u0144stwa Wajd\u00f3w burza m\u00f3zg\u00f3w. Radzimy, na co w pierwszej kolejno\u015bci przeznaczy\u0107 zgromadzone przez Zwi\u0105zek, wcale niema\u0142e \u015brodki (oczywi\u015bcie te pozask\u0142adkowe). A potrzeby s\u0105 du\u017ce i jak\u017ce r\u00f3\u017cnorodne. O pierwsze\u0144stwo \u201ewalcz\u0105\u201d uszczelki, niezb\u0119dne do produkcji mleka w proszku, dodatkowa linia do produkcji jednorazowych strzykawek, pompy infuzyjne pana Kwapisza. Nim podejmiemy ostateczn\u0105 decyzj\u0119, dyskusj\u0119 zako\u0144czy &#8230; WRON.<\/div>\n<div class=\"indent\">Od 14 grudnia 81 r. mam przewodniczy\u0107 delegacji Regionu Mazowsze do fabryki Fiata w Turynie. Wcze\u015bniej \u201ewyprawiam\u201d z og\u00f3lnopolsk\u0105 delegacj\u0105 \u201eS\u201d do Szwajcarii kilkoro przyjaci\u00f3\u0142 ze s\u0142u\u017cby zdrowia (maj\u0105 wr\u00f3ci\u0107 13 grudnia, wi\u0119c zd\u0105\u017c\u0119 ich odebra\u0107 i czego\u015b praktycznego si\u0119 dowiedzie\u0107). Dwoje z nich: Irenka Daszczyk i Piotr Gmaj s\u0105 tam do dzi\u015b, Jurek Gr\u0119bski rok temu wr\u00f3ci\u0142 do Polski.<\/div>\n<div class=\"indent\"><strong>12 grudnia<\/strong> wieczorem spotykam si\u0119 w Hotelu Forum z przedstawicielami Polonii. Chodzi oczywi\u015bcie o Bank Lek\u00f3w. Wracam do domu bardzo zm\u0119czona. Rano, od s\u0105siada dowiaduj\u0119 si\u0119, \u017ce \u201eu niego w domu wszystko si\u0119 popsu\u0142o\u201d; pyta, czy u mnie te\u017c? Czekam z niecierpliwo\u015bci\u0105, \u017ceby wyszed\u0142, w\u0142\u0105czam telewizor i ju\u017c wiem. Po raz pierwszy w \u017cyciu nie mog\u0119 i nie chc\u0119 s\u0142ucha\u0107 Mazurka D\u0105browskiego. Pakuj\u0119 szczoteczk\u0119 do z\u0119b\u00f3w i bielizn\u0119 na zmian\u0119 i w po\u015bpiechu wychodz\u0119. My\u015bl\u0119: pewnie nie zd\u0105\u017cyli w nocy i zaraz przyjd\u0105 \u2026 Jad\u0119 prosto na Mokotowsk\u0105, do siedziby Regionu. \u201dIch\u201d ju\u017c nie ma, kr\u0119c\u0105 si\u0119 nasi. Spotykam Kazia Kaczora \u2013 miesi\u0105c wcze\u015bniej razem \u201echrzcili\u015bmy\u201d sztandar Solidarno\u015bci w Gazowni. Wynosimy z biura wszystko, co si\u0119 da: papiery, maszyny do pisania. \u0141adujemy do samochodu Kazika. Nagle zjawiaj\u0105 si\u0119 znowu. Uciekamy przed pa\u0142kami. Odwozimy sprz\u0119t, a po obiedzie zn\u00f3w jedziemy na Mokotowsk\u0105. Jest 17.00, ch\u0142opcy na dole drukuj\u0105 ulotki. Wtedy przychodz\u0105 jeszcze raz. Uciekaj\u0105c pobi\u0142am sw\u00f3j rekord \u017cyciowy; Kazik, chocia\u017c te\u017c uciek\u0142 \u201ezarobi\u0142\u201d jednak pa\u0142k\u0105 po plecach. Id\u0119 wreszcie na Msz\u0119 \u015awi\u0119t\u0105 (przecie\u017c to niedziela), a p\u00f3\u017aniej do szpitala, gdzie zamierzam si\u0119 jako\u015b \u201eprzechowa\u0107\u201d. Brat jest ju\u017c powiadomiony przez znajomych, \u017ce nie siedz\u0119, ale jak da\u0107 zna\u0107 Rodzicom? W szpitalu wpadam na kierowc\u0119 karetki z Pu\u0142tuska. To prawdziwy cud. Jeszcze tego samego wieczoru Rodzice wiedzieli, \u017ce oboje z bratem jeste\u015bmy na razie bezpieczni.<\/div>\n<div class=\"indent\">Prawie do \u015awi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia mieszkam w szpitalu. Nikt mnie nie szuka. Na \u015awi\u0119ta jad\u0119 do Pu\u0142tuska. W Sylwestra przychodzi do mnie kilka os\u00f3b z Komisji Zak\u0142adowej ze szpitala; po prostu potrzebujemy by\u0107 razem.<\/div>\n<div class=\"indent\">W gronie przyjaci\u00f3\u0142 ustalamy spos\u00f3b \u0142\u0105czno\u015bci i powiadamiania o zagro\u017ceniu, szyfrujemy adresy i numery telefon\u00f3w (niekt\u00f3rych nie uda\u0142o si\u0119 odszyfrowa\u0107 do dzi\u015b).<\/div>\n<div class=\"indent\">W <strong>lutym 82<\/strong> decyduj\u0119 si\u0119 wreszcie odda\u0107 paszport (ten na wyjazd do Turynu). Z biura paszport\u00f3w odsy\u0142aj\u0105 mnie do Pa\u0142acu Mostowskich. Na wyznaczone spotkanie id\u0119 w \u201eobstawie\u201d Oli Gielewskiej (pami\u0119tamy przecie\u017c \u201eCz\u0142owieka z Marmuru\u201d). Pani milicjant pr\u00f3buje by\u0107 bardzo mi\u0142a. \u201eWidocznie nic takiego przeciwko pani nie ma, skoro pani nie siedzi\u201d. &#8211; To dla mnie policzek, ale przecie\u017c nie powiem, co i gdzie robi\u0119 &#8230;<\/div>\n<div class=\"indent\">W tzw. mi\u0119dzyczasie, jakby od niechcenia podsuwa czyst\u0105 kartk\u0119; mam na niej napisa\u0107, \u017ce nie b\u0119d\u0119 prowadzi\u0142a dzia\u0142alno\u015bci antypa\u0144stwowej. M\u00f3wi\u0119 grzecznie dzi\u0119kuj\u0119 i odsuwam kartk\u0119; nie nalega.<\/div>\n<div class=\"indent\">Pracy jest nadal bardzo du\u017co, tylko zupe\u0142nie innej. \u201eLeczymy\u201d w szpitalu niekiedy ca\u0142kiem zdrowe osoby, byle tylko ustrzec je przed wi\u0119zieniem. Od pierwszych dni dostaj\u0119 wiele paczek zza granicy &#8211; to efekt znajomo\u015bci zawartych poprzez Bank Lek\u00f3w. Odbieram je w r\u00f3\u017cnych, przedziwnych miejscach. Najcz\u0119\u015bciej zawieraj\u0105 \u015brodki czysto\u015bciowe, konserwy, mleko w proszku, leki &#8211; z tymi nie musz\u0119 si\u0119 spieszy\u0107, gorzej, je\u015bli tu\u017c przed \u015bwi\u0119tami, dostaj\u0119 skrzynk\u0119 pomara\u0144czy. Ale i ta przesy\u0142ka trafia na czas w odpowiednie r\u0119ce (a w\u0142a\u015bciwie dzieci\u0119ce buzie). Raz zatrzymuj\u0119 sobie troch\u0119 proszku do prania, reszta, jak zawsze w\u0119druje do innych. Ci \u201einni\u201d to osoby ukrywaj\u0105ce si\u0119, rodziny internowanych, rodzice ma\u0142ych dzieci.<\/div>\n<div class=\"indent\">Kto mo\u017ce zbiera pieni\u0105dze, kartki, \u017cywno\u015b\u0107. Roznosimy bibu\u0142\u0119. Po pierwszym szoku zaczynamy nawi\u0105zywa\u0107 zwi\u0105zkowe kontakty. Odwiedza mnie Joasia Szcz\u0119sna i zaprasza na spotkanie z ukrywaj\u0105cym si\u0119 Zbyszkiem Bujakiem. Id\u0105c na spotkanie przebieram si\u0119 tak, \u017ce przechodz\u0105cy obok Bujak (zreszt\u0105 te\u017c przebrany) nie jest w stanie mnie rozpozna\u0107. Dopiero towarzysz\u0105cy mu Zbyszek Janas m\u00f3wi: &#8211; To chyba by\u0142a Ania&#8230; Wchodzimy razem do jakiego\u015b mieszkania. Rano, jako jedyna wychodz\u0119 do pracy. Odzyskuj\u0119 spok\u00f3j dopiero po otrzymaniu wiadomo\u015bci, \u017ce pozostali s\u0105 bezpieczni.<\/div>\n<div class=\"indent\">Niepok\u00f3j towarzyszy przy ka\u017cdym \u201ekonspiracyjnym\u201d dzia\u0142aniu: kiedy wioz\u0119 Krysi\u0119 Lity\u0144sk\u0105 do ukrywaj\u0105cego si\u0119 pod Warszaw\u0105 Janka (dlaczego leci nad nami ten helikopter?), kiedy spotykam si\u0119 z Zosi\u0105 Kulersk\u0105, by przekaza\u0107 jej list od Wiktora, kiedy po wykradzeniu ze szpitala na Banacha Janka Naro\u017cniaka poproszony o obj\u0119cie go dalsz\u0105 opiek\u0105 kolega odmawia i trzeba znale\u017a\u0107 innego chirurga.<\/div>\n<div class=\"indent\">I tak przez wszystkie lata. Bo chocia\u017c stan wojenny oficjalnie zako\u0144czy\u0142 si\u0119 po stosunkowo nied\u0142ugim czasie (tak naprawd\u0119 nie pami\u0119tam, kiedy), dla mnie trwa\u0142 a\u017c do 1989 roku. Jeszcze w marcu 1988 roku SB wtargn\u0119\u0142a do mojego mieszkania rozbijaj\u0105c zebranie Krajowej Sekcji S\u0142u\u017cby Zdrowia (omawiali\u015bmy szczeg\u00f3\u0142y planowanej na 7 kwietnia demonstracji przed Ministerstwem Zdrowia). To po tej demonstracji Wojtka Pypno zwolniono z CMKP, a na mojego szefa naciskano, by mnie te\u017c zwolni\u0142.<\/div>\n<div class=\"indent\">Prze\u017cyli\u015bmy, bo byli\u015bmy razem i wbrew wszystkiemu &#8211; mogli\u015bmy na siebie liczy\u0107. Spotykali\u015bmy si\u0119, mimo godziny milicyjnej, odwiedzali\u015bmy, chocia\u017c tak trudno by\u0142o o benzyn\u0119, dzielili\u015bmy z innymi skromne racje \u017cywno\u015bci sami niekiedy nie dojadaj\u0105c, ryzykowali\u015bmy w\u0142asnym bezpiecze\u0144stwo, poniewa\u017c inni byli jeszcze bardziej zagro\u017ceni.<\/div>\n<div class=\"indent\">Po prostu i najzwyczajniej \u2013 zdawali\u015bmy na co dzie\u0144 egzamin z Solidarno\u015bci.<\/div>\n<div class=\"indent\">Dzi\u015b, po 25 latach, te\u017c mo\u017cemy go zda\u0107. Jestem tego pewna&#8230;<\/div>\n<pre>Druk w jubileuszowym numerze \"S\u0142u\u017cby Zdrowia\" w sierpniu 2005 r.<\/pre>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Anna Gr\u0119ziak 1980 rok, lipiec. W \u015brodkach masowego przekazu lakoniczne informacje o niepokojach w \u015awidniku, w Lublinie, o przyspawaniu do szyn poci\u0105gu jad\u0105cego do Moskwy&#8230; 6 sierpnia wyruszam po raz pierwszy na piesz\u0105 pielgrzymk\u0119 do Cz\u0119stochowy. 15 sierpnia, prosto z &hellip; <a href=\"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/?page_id=91\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":64,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-91","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/91","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=91"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/91\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":94,"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/91\/revisions\/94"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/64"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/annagreziak.waw.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=91"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}